niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 2

Rozdział 2

*Tydzień później*

Ten dzień był trudny.
Nawet pomijając obelgi uczniów.
Nie mogłem się skupić, ciągle myślałem o oczach
Louisa- mojego nowego i zarazem pierwszego kolegi. Było w nich coś, co nie dawało o sobie zapomnieć.
Zastanawiałem sie , jakie cierpienie kryje ten chłopak.
Nic więc dziwnego, jeśli nie dostanę 6 ze sprawdzianu.
Jedyną rzeczą, która mnie pociesza, jest to, że o 17 wychodzimy z Lou do pizzerii.
Jest po 14 więc mam jeszcze czas.
Otworzyłem drzwi najciszej jak się dało.
Ten nawyk został mi z czasów, kiedy ojciec czekał w domu pijany i gotowy wyrządzić krzywdę komukolwiek.
Żyliśmy z nim tyle lat...
Spotkało nas tyle cierpienia.
Bardzo żal mi mamy.
Na szczescie , gdy miałem 17 lat, on tak po prostu- odszedł.
Nigdy więcej go nie widziałem.

-No, Harry nie rozdrapuj starych ran.
To tylko przeszłość- powiedziałem do siebie.

Zdjęłem buty i podbiegłem do lodówki.
Wisiała na niej kartka.

-Cześć Harry. Tu mama.
Pojechałam do babci na dwa dni.
Wybacz, że nic nie powiedziałam, ale ja też dowiedziałam się dzisiaj.
Pieniądze są pod miską na owoce.
Trzymaj się synku!- przeczytałem

No super! Zostaję sam na weekend.
Tego jeszcze brakowało...
Podszedłem do telewizora i zacząłem sprawdzać losowe kanały.
W końcu zakończyłem bezsensowną podróż po reklamach i zerknęłem na zegarek.
Była 16:40, więc musiałem się szykować.
Włożyłem moje niebieskie conversy, zabrałem pieniądze i ruszyłem na dwór. Od razu zauważyłem chłopaka o brązowej grzywce i smutnych, niebieskich oczach.
To był Louis.

-O! Hej, idziemy?- zapytał
-Jasne!
-No to chodź. Coś się stało?
-Emm... Nic, to nic. Po prostu...nie wiem.
Mam dziwne przeczucie jakby coś miało się stać- powiedziałem zgodnie z prawdą.

Spotkanie było bardzo miłe.
Bardzo się zaprzyjaźniliśmy. 
W końcu zadałem pytanie, na które balem się odpowiedzi.

-Em..Louis?
-Tak?- zapytał z uśmiechem
-Słuchaj, zastanawiałem się, czy nie chciałbyś zostać u mnie na noc? Moja mama wraca pojutrze.
-Ja..y- zawahał się
-Dobrze, w porządku. Nic się nie stało.
-Harry, ja jeszcze nic nie powiedziałem.
Po prostu dziwnie się z tym czuję, bo jesteś pierwszą osobą, która jest dla mnie miła.
-Prawdę mówiąc, to ty dla mnie też.

Poczułem ciepło przepływające przez moje ciało.

*Louis*

Po raz pierwszy spotkałem kogoś takiego.
To mój pierwszy kolega, może nawet przyjaciel.
Pierwsza osoba, która chce się ze mną zadawać.
I choć bardzo go polubiłem, to wkrótce muszę to przerwać.
Jeśli przywiążemy się do siebie to rozstanie będzie trudne.
Dla niego i dla mnie.
Im wcześniej, tym lepiej, ale coś w jego uśmiechu sprawia, że nie chcę go zostawić. Jednak nie mam wyboru.
Gdybym tylko mógł mu powiedzieć.
Ale to nie jest takie proste.
Boję się przyznać to nawet przed sobą.

*Harry*

Gdy szliśmy do mojego domu widziałem, jak Louis nad czymś rozmyśla.
Jego oczy zdawały się przy tym takie zagubione. 
On napewno coś ukrywa.
W końcu doszliśmy do bramy.
-Jejku, masz fajny dom.
-Dzięki

Odłożyliśmy buty na półkę i poszliśmy grać na konsoli. 
Okazało się, że to nasza wspólna pasja.
Graliśmy do wieczora i rozmawialiśmy o różnych grach polecając je sobie nawzajem.
Pomyślałem, że moglibyśmy obejrzeć film, jednak bałem się, że wyśmieje mnie, gdy usłyszy, że nie lubię horrorów.

-Louis? Obejrzymy jakiś film?
-Chętnie. Masz coś konkretnego na myśli?
-Sam nie wiem... Może jakiś horror?

Chłopak spochmurniał i zrobił nadąsaną minę.

-Tak właściwie... To ja nie lubię takich filmów.
-Ja też nie! Zapytałem tylko z grzeczności.

Odetchnęłem z ulgą. Nigdy nie spotkałem kogoś takiego jak on. Tak minęły nam dwa dni. Świetnie się rozumieliśmy i dogadywaliśmy. W niedzielę wieczorem, gdy byłem w łazience zadzwonił telefon.

-Louis, możesz zobaczyć kto dzwoni?

Usłyszałem jak chłopak drepcze do kuchni szukajacvmojego iphona.

-Jakiś nieznany numer!- krzyknął wreszcie

Podbiegłem by odebrać.

-Halo?- odezwałem się do tajemniczego rozmówcy.
-Dzień dobry! Tu szpital św. Heleny.
Nie mamy dobrych wiadomości.
-Czy coś z moją mamą?- była to pierwsza rzecz, jaka przyszła mi do głowy.
-Tak. Pańska mama...
-Co z nią? Mów do cholery co z nią?
Przyjechać po nią?

Zacząłem się bać.
Może zemdlała?

-Miała wypadek.
-Jak to? I co z nią teraz?
-Pańska mama zmarła na miejscu. Przykro nam.


--------------------------------------

Wstawiam drugi.
Proszę o komentarze każdego kto przeczyta.
Następny rozdział powinien pojawić się jutro.
Dziękuje!

4 komentarze:

  1. Pisz dalej proooooooooosze :)
    to jest super i juz sie nie moge doczekac kolejnych rozdzialow!! /Kim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak bardzo cieszy mnie twój komentarz. Czytam z przyjaciółką bally i to jest takie cudowne. Ciągle sprawdzamy czy aby na pewno nie ma jeszcze nowego rozdziału. Dziękuje ci za bally.

      Usuń
  2. Wow... Zaskoczyłaś mnie i to bardzo. Biedny Harry, nie dość, że nie ma ojca, to teraz stracił matkę. Niech tylko Lou mu pomoże w tej trudnej sytuacji. Czekam z niecierpliwością na nexta. Pzdr i weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojciec Harrego odszedł od nich, ale żyje i pojawi się jeszcze :)

      Usuń