poniedziałek, 2 marca 2015

Rozdział 13

Rozdział 13 

-Co ty do cholery powiedziałaś?- podniosłem głos.
-Kocham Cię..
-Ty nie wiesz co to miłość!
-Wróć do mnie, proszę.
-Nie!
-Znów będziemy szczęśliwi.
-Nie! Nic sie nie zmieniłaś Anno...
-To znaczy?
-Nadal nie obcodzą cię uczucia innych
-Obchodzą... Ty mnie obchodzisz...

Chciałem krzyknąć, że ma się stąd wynieść i już nigdy nie wracać, ale powstrzymała mnie przyciągnięciem do siebie.
Zanim odgadłem jej zamiary zaczęła mnie całować.
Zbiła mnie z tropu.
Nie byłem w stanie jej odepchnąć, dopóki nie usłyszałem rozbijającego się szkła.
W drzwiach dostrzegłem Harrego z rozdziawioną buzią i kwałkami szklanki u stóp.

-Harry...
-Nic nie mów Louis!- był załamany.
-Ale ty nic nie rozumiesz...
-Rozumiem, że się obściskiwaliście. To wystarczy.
-To nie było tak!
-Louis! Ja to widziałem! 

 Łzy zaczęły płynąć mi po policzkach.

-Nie...
-Spakuj swoje rzeczy, proszę.

Byłem załamany.
Wiedziałem jednak, że nie zdołam go przekonać.
Anna stała teraz cicho przyglądając sie kłótni.
Poszedłem po swoje rzeczy i wróciłem.

-Do wiedznia, Harry!
-Do zobaczenia, Louis!

To był dla mnie cios prosto w serce.
Tak się kochaliśmy, a teraz co?
Idziemy w dwie przeciwne strony...
Żegnamy się jak znajomi.
Tylko Anna potrafiła tego dokonać.
Przysięgaliśmy sobie miłość.
Powtarzałem mu, że go kocham.
Było tak jak w moim poście na twitterze:

''Always in my heart @Harry_Styles.
Yours sincerely, Louis'' 

Co do słowa.
Nawet jeśli się rozstaniemy...
Zawsze pozostanie w moim sercu.
Anna mogła nas rozdzielić, ale nie zmieni naszych uczuć.
Mam nadzieję, że kiedyś znów będziemy razem.
Nie miałem już siły płakać.
Jak można być tak okrutnym człowiekiem?
Z pustym wzrokiem wyszdłem na ulicę.
Usłyszałem za sobą kroki.
W pierwszej chwili miałem nadzieje, że to Harry, ale gdy się odwróciłem zobaczyłem ją.
 W tym momencie się poddałem.
Nie miałem siły krzyczeć.
Było mi wszystko jedno.

-Czego tu jeszcze szukasz?- zapytałem.
-Louis..ja..

Te słowa coś we mnie poruszyły.
Zrozumiałem, że w tym jest problem.

-Tak, ty! Zawsze kurwa jesteś tylko ty!

Wiem, że mnie poniosło, ale czy ona zachowała sie fair?
Nie.
Anna też zdziwiła się moimi słowami.
Otworzyła szeroko oczy i mrugnęła kilkakrotnie.

-Nie.. ja przepraszam.

Szczerze?
Zatkało mnie.
Nie sądziłem, że będzie zdolna wypowiedzieć to słowo.
Ale to nie miało znaczenia, nie po tym jak zniszczyła mi życie.

-Nie powiem, że nie ma za co, bo jest!
Kurwa nie rozumiesz? 
Rozpierdoliłaś mi życie!
-Wiem...
-Teraz możesz już odejść!

Zawróciła zrezygnowana, ale nagle zdala sobie sprawę z tego o czym ja zapomniałem wcześniej.

-A gdzie będziesz mieszkał?

Swoje mieszkanie sprzedałem.
Uznałem, że nie potrzebuję go.

-Nie wiem- odpowiedzialem zgodnie z prawdą.
-Chodź do mnie..

Ona żartuje, tak?
Czy to kurwa żart?
Co z nią jest nie tak?
Rozpierdala moje życie, a potem proponuje mi nocleg?

-Nie ma mowy!
-Spokojnie, w drugim pokoju.
-Tylko jako znajomy?

To pytanie wypowiedziałem bez namysłu.
Nie chciałem z nią mieszkać.
Ale nie mam teraz wyjścia.
-Tak, żadnych pocałunków, obiecuję!
-Zgoda..- powiedziałem to z wahaniem, ale co innego mi pozostało? Nic.

Przygryzała wargę, żeby powstrzymać się od triumfującego uśmiechu.

***

Mieszkanie Anny okazało sie dość duże.
Zająłem odzielny pokój.
Spędzałem tam całe dnie.
Nie mogłem pogodzić sie z rozstaniem.
Niestety już po pierwszej nocy okazało się, że nie ma co liczyć na ''koleżeńską atmosferę''
Dziewczyna na każdym kroku starała sie zabiegać o moje względy.
Ja jednak myślalem tylko o moim ukochanym.
Kolejnego dnia również nic nie robiłem.
Czułem się tak jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię i chęć życia.
W nocy nie mogłem zasnąć.
Poszedłem do kuchni.
Usłyszałem płacz dobiegający z drugiego pokoju.
Uchyliłem lekko drzwi i zobaczyłem Annę wycierającą łzy chusteczką.

-Coś się stało?- spytałem.

Zamrugała kilkakrotnie, aby pozbyć się oznak płaczu.

-O! Louis! Co ty tu robisz?- próbowała mówić radośnie.
-Po prostu mi powiedz!

Wzięła głęboki oddech i spojrzała na mnie smutnymi oczami.

-Czuję obrzydzenie do siebie.
Nie mogę już na to patrzeć.
Nie chcę widzieć twojego smutku...

Przerwała opowieść, a ja zastanawiałem sie nad jej sensem.

-Oszukałam cię Louis.
-Jak to?!
-Wiesz czemu tu przyjechałam?
Rok po tym jak się rozstaliśmy..
Okazało się, że moja choroba osiągnęła wyższy poziom.
Ciągle się pogarszało.
Lekarz powiedział, że potrzebny mi przeszczep.
Wiesz jaka byłam.
Wiesz, że nikt nie chciał mnie znać.
Wiesz, że tylko ciebie mogłam prosić.
Wiedziałam, że po tym jak cię potraktowałam napewno mi odmówisz.
Wymyśliłam, że wyznam ci miłość, a wtedy zrobisz wszystko, by mnie ratować.

Nie mogłem uwierzyć, że była zdolna do czegoś takiego.

-Jak mogłaś?

Rozpłakała się.


-------------------------------------------------------------------------
13!
Za 1,5 h będę znała moje wyniki badań.
Bardzo się boję :(

Przedłużyłam trochę ten rozdział i mam nadzieję, że brzmi to sensownie.
Cały czas trzęsły mi się ręcę z nerwów przed tymi wynikami, więc mam nadzieję, że nic nie poprzestawiałam.
Nie mam już siły sprawdzać, ale wydaje mi się, że jest dobrze.

2 komentarze:

  1. Jest super, super, super. ale jedno masz mi obiecac xD Harry i Lou maja byc razem i koniec :D
    P.S. mam nadzieje, ze wyniki beda dobre, trzymaj sie :* /Kim

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę nic obiecać..:)
    Nie chcę zdradzać szczegółów.
    A wyniki są jakby to ująć 'złe'.

    OdpowiedzUsuń