Rozdział 14
*Louis*
-Jak mogłaś? No powiedz!- wrzeszczałem.
Otarła łzy i wbiła wzrok w podłogę.
-Louis, ja wiem, że zniszczyłam ci całe życie,
rozdzieliłam cię z miłością twojego życia, wiem to.
Czuję sie z tym podle.
Czuje wstręt do siebie.
Nie powinnam.
-Owszem, nie powinnaś.
-Wybacz mi.
-Nie ma mowy! Kocham Harrego!
Przez ciebie sie rozstaliśmy!
Wybiegłem do "mojego" pokoju i zatrzasnąłem drzwi.
Zacząłem sie pakować, ale nie miałem siły.
Głowa zaczęła mi ciążyć.
Nawet nie wiem, kiedy opadła na dywan.
***
Po przebudzeniu, Anny nie zastałem w domu.
Postanowiłem dokończyć pakowanie.
*Harry*
Tęsknię za Louisem, kocham go.
Kocham go z całego mojego serca.
Nie mogę jednak uwierzyć w to, co mi zrobił.
Jak on mógł?
Czy naprawdę ją kocha?
Pewnie tak...
No, oczywiście.
Znowu ja..
Zawsze pokrzywdzony jestem ja.
***
Usłyszałem ciche pukanie do drzwi.
Uchyliłem je lekko i spojrzałem na gościa.
O kurwa...Anna.
-Co ty tu robisz?!- warknęłem.
Dopiero teraz zauważyłem jej płacz.
-Musimy pogadać Harry, to pilne.
-Pilniejsze od rozpierdolenia mojego życia?
-Przepraszam!
-Za co ty mnie przepraszasz?
-Wtedy w ogrodzie...
-Nie kurwa, przestań, nie chcę tego słyszeć!
-Louis mnie odrzucił...
-Co??!
-Wyznałam mu milość, ale on kocha tylko ciebie!
Pocałowałam go specjalnie, gdy zauważyłam, że nam się przyglądasz.
Próbował mnie odepchnąć.
Przepraszam!
Mieszka teraz u mnie, bo nie miał gdzie.
Jak zobaczyłam jaki smutny jest bez ciebie...
Uświadomiłam sobie, że to zaszło za daleko...
-No to wielkie kurwa brawa!
-Teraz staram się to naprawić, zrozum!
-Więc...
-TAK! On cię kocha! Musisz mu wybaczyć!
-Gdzie on teraz jest?
-Dam ci adres.
Zapisała na kartce i wyciągnęła ją w moją stronę.
Wyprosiłem dziewczynę z mieszkania i biegiem ruszyłem do drzwi, otworzyłem je i wybiegłem.
Po drodze kupiłem kwiaty.
Wkrótce dotarłem pod wskazany adres.
*Louis*
Usłyszałem natarczywe pukanie.
Otworzyłem drzwi i nie dowierzałem własnym oczom.
Przed domem stał Harry.
-Wybacz mi, Louis..- powiedział.
-Nie, to ty mi wybacz...
-Nie mam czego, znam prawdę.
Opowiedział mi o tym jak Anna przekonała go, żeby do mnie wrócił, a ja powiedziałem mu o jej chorobie.
-Wybaczysz mi?- zapytał w końcu.
-Sam nie wiem..
-Ohh..-Posmutniał.
-Nie mogę uwierzyć w to, ze myślałeś, że ją pocałowałem.
-Przepraszam, byłem zaskoczony.
-Ja rozumiem, ale naprawdę, muszę to przemyśleć.
-Okay, zadzwoń, gdy podejmiesz decyzję.
-Jasne.
-Kocham cie Louis!
-Tak, wiem.
Widziałem jak odchodzi ze spuszczoną głową.
Zrobiło mi się go żal, ale naprawdę nie wiedziałem czy dam radę mu wybaczyć.
Polożyłem się na kanapie i włączyłem telewizję.
Nie leciało akurat nic ciekawego, więc miałem czas, aby pomyśleć o przyszłości.
Barkuje mi Harrego.
Mocno mi go brakuje.
Nie mogę bez niego żyć.
Nie ma sensu myśleć dłużej.
Nie zmienię decyzji.
Zbyt mocno go kocham.
Wystukałem w telefonie jego numer.
-Louis? Czy...już?- był zaskoczony.
-Tak.
-Oh, ale może kiedyś jeszcze zmienisz zdanie?
-Harry! Ja cię kocham i chcę z tobą być!
-Naprawdę?- nie dowierzał w moje słowa.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, a potem postanowiliśmy, że Harry przyjedzie po mnie i moje rzeczy.
Jejciu jakie to kooooochane *.* /Kim
OdpowiedzUsuń