sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 12

Rozdział 12


*Louis*

-Czyżbyś zobaczył ducha Louisie?- odezwała się

Stałem jak zamurowany.
Nie wierzylem w to kogo widzę.
Może to pomyłka?
To nie może być ona...

-Louis! Kto to do cholery jest?- Harry pierwszy oprzytomniał.

Nadal nie mogłem wykrztusić ani słowa.
Nie wiedziałem, czego tu szuka.

-Louisie, Louisie. Kiedyś byłeś bardziej rozgadany.

Patrzyła na mnie z uśmiechem.
To na pewno ten sam uśmiech.
Nie mógłbym jej z nikim pomylić.

-H..Harry..um..To jest Anna.

*Harry*

-Czekaj..czy to nie- zacząłem.

Louis przełknął ślinę i spojrzał na mnie.

-Tak, to ona.

Miałem ochotę rzucić się na nią.
Jak ona śmie tu przychodzić?
Nie znam osoby, która zerwałaby równie okrutnie.
I to w chwili, w której u chłopaka wykryto raka...
Skrzywdziła go.
Mocno go skrzywdziła.
A teraz stoi przed naszymi drzwiami.

-Czego ty tu szukasz?- warknęłem.

Dziewczyna przestraszyła się mojego tonu ale chwilę potem znów się uśmiechnęła.

-Jeej...spokojnie- zakpiła.
-Tak... Więc po co tu przyszłaś?- ponowiłem pytanie.

Kątem oka zerknęłem na ukochanego.
Najwidoczniej nadal nie mógł uwierzyć, że ona tu jest.
Nie dziwię mu się.

-Chcę tylko porozmawiać- odrzekła.
-No to mów.
-Ale.. z Louisem.. w cztery oczy.

Tego właśnie obawiałem się najbardziej.
Spojrzałem na niego pytająco.
Kiwnął głową ledwie zauważalnie.
Pogłaskałem go po ramieniu i odszedłem powoli do domu.

*Louis*

Nadal w to nie wierzę.
Chcę już tylko wrócić w ramiona Harrego.

-Louis?- spytała, aby sprawdzić, czy słucham.
-Co?
-Nie tęsknisz czasem?

Przed oczami stanęły mi wszystkie nasze pocałunki, wspólne wędrówki po szpitalnych korytarzach.
Żarty, które robiliśmy innym.
Mieliśmy bardzo osobliwe podejście do śmierci.
Urządziliśmy z niej zabawę.
Gdy któryś z naszych znajomych jechał na operację, my urządzaliśmy zakłady.
Zgadywaliśmy czy osoba przeżyje, czy nie.
Śmialiśmy się też, że gdy my będziemy tam leżeć, to nie będzie nikogo, kto obstawiałby nasz dalszy los.
Przypomniałem sobie wszystkie przyjemne chwile.
Na koniec zostawiłem scenę naszego zerwania.
Pamiętam słowo w słowo to, co mi powiedziała.
Bała się tylko o siebie.
Zostawiła mnie.

-Nie, ani trochę.
-Napewno?
-Tak i powiedz odrazu o co chodzi.
Nie mam ochotę na grę w podchody.
-Zmieniłeś się.
-Owszem...nie żałuję.
-Ja tak- powiedziała smutno.
-Och, przykro mi- powiedziałem z sarkazmem.

Zaśmiała się cicho.

-Byliśmy tacy szczęśliwi.

Byłem zupełnie zdezorientowany.
Do czego ona zmierza?

-Tak, dopóki mnie nie zostawiłaś.
-Taaak...- posmutniała.

Nadal nie rozumiem co nią kieruje.

-Czego tak naprawde chcesz Anno?
-Ciebie...
-Słucham?!- wykrzyknęłem.
-Kocham Cię, Louis...zawsze tak było.- wyszeptała.



-----------------------------------------------------------------------------

Mamy 12!
Przekroczyłam dzienny limit na twitterze, dlatego miałam czas na rozdział.

---------------------------------------------------------------------------------

Czy Lou dojdzie do wniosku, że jest jednak biseksualny i wybaczy Annie?
 

 

2 komentarze:

  1. Rozdzial supe mam tylko nadzieje, ze Lou nie bedzie z ta Anna, bo chyba bym tego nie przezyla :D Prosze pisz dalej bo jestem strasznie ciekawa! /Kim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Rozdział powinien pojawić się niedługo.

      Usuń