Rozdział 8
*Harry*
Obudziłem się w jakimś dziwnym miejscu.
Rozpoznałem szpital.
Ten sam, w którym zmarła moja mama.
Koło mojego białego łóżka zauważyłem człowieka siedzącego na krześle.
Był rozmazany.
-Harry?- odezwał się nieznajomy.
Otworzyłem szerzej oczy, a on się uśmiechnął.
Znałem ten uśmiech.
To Louis.
-Harry, wszystko dobrze?- zapytał.
Chciałem zapewnić go, że tak, ale wtedy przypomniał mi się powód mojego pobytu tutaj.
-Nic już nigdy nie będzie w porządku, Louis.
-Ja wiem, że tak ci się może teraz wydawać, mi też, ale wiem, że damy radę.
W tej chwili poczułem się jak egoista.
Przecież on też to przeżywa.
I po raz pierwszy przeszło mi przez myśl to, że go kocham.
Szkoda, że nie mogę mu tak po prostu tego powiedzieć.
A może mogę?
Zaryzykuję.
-Louis?
-Tak?
-Czy..y..czy to prawda?
Zaśmiał się cichutko.
-Masz na myśli to, czy wolę chłopców?
-Yhm.. tak- odpowiedziałem niezręcznie
-Tak, to prawda.
-Aha.
-A ty?
*Louis*
Nie wiem, czemu o to zapytałem.
Nie powinienem.
Może to go do mnie zrazi?
-Ja uhm.. chyba też- odpowiedział po chwili.
W tym momencie moje serce napełniło się nadzieją.
-Ale to nie znaczy, że jesteś gorszy- od razu zacząłem go pocieszać.
-Ja wiem, tylko że ja..eh..posłuchaj ja..
Może to głupie, ale miałem nadzieję, że powie mi, że mnie kocha I wszystko będzie dobrze.
Nagle do sali weszła pielęgniarka.
-Dzień dobry! Przykro mi, ale jego stan nie pozwala na zbyt długie odwiedziny.
Pora na ciebie, możesz przyjść jutro.-odezwała się do mnie.
-Do zobaczenia Harry! Przyjadę jutro.
Wróciłem do ''naszego'' mieszkania.
Całe szczęście, że Harry dał mi klucz.
Mój dom zostawiłem już dawno.
***
Następnego ranka pobiegłem na autobus.
Chciałem jak najszybciej się przy nim znaleźć.
Gdy dojechałem do szpitala podeszłem do recepcji.
-Dzień Dobry! Gdzie leży Harold Styles?- zapytałem dziewczyny.
Zupełnie zapomniałem numeru sali.
-Ah, Harold Styles, tak? Poszukam w komputerze.
Minuty czekania zdawały się godzinami.
-Harold odszedł godzinę temu- powiedziała bez emocji.
Nogi się pode mną ugięły, kolory odpłynęły mi z twarzy.
Wpatrywałem się w recepcjonistkę nie dowierzając.
Harry zmarł?
-Oh, niech pan się uspokoi.- zaczęła.
-Jak mam być spokojny?- krzyknęłem.
Byłem na nią wściekły.
Mój ukochany nie żyje, a ona mnie uspokaja?
-Spokojnie, odszedł do domu. Przepraszam za nieporozumienie.
Natychmiast poczułem się lepiej.
-Uhm..tak. Widocznie się mineliśmy. Przepraszam.
-Nic nie szkodzi. Kocha go pan, prawda?
Znowu pobladłem. Skąd ona wie?
-Czy to widać?
-Kobieca intuicja- zaśmiała się.
-Ale czy pani nie powinna mnie teraz wyzywać od zboczeńców?
Uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Są różni ludzie.- oznajmiła spokojnie.
- Tak, teraz to wiem. Ty jesteś w porządku.
-Dzięki! Leć do niego. Na razie.
------------------------------------
Okay mamy 8.
Ktoś odwiedzi Harrego w domu :)
Nie będzie to Louis.
O matko ale sie dziej! Juz myslalam, ze Harry naprawde umarl... a tego to chyba bym nie przezyla. Super rozdzial i mam nadzieje na szybkiego nexta :) Kocham to opowiadanie! /Kim
OdpowiedzUsuńTo z tą śmiercią tak jakoś samo wyszło hahha
UsuńA następny będzie pewnie jeszcze dziś, bo mocno mi się nudzi i chce pisać. A kiedy dodacie nowe bally? Nie pośpieszam was, ani nic tylko moja koleżanka też ciągle czeka i ja I tak z ciekawości pytam.
Nowy rozdzial na bally powinien byc dzisiaj, ale jesli nie zdazymy czy cos to bedzie jutro :)
UsuńPrzeczytałam i jest cudowny, jestem ciekawa czy wreszcie porozmawiają spokojnie :)
UsuńŁał! Udało Ci sie mnie nabrać ;) to ze piszesz o gejach jest naprawdę ciekawe i odmienne (juz znudziło mi sie czytanie, ze jakaś tam dziewczyna zakochała sie w Harrym...). Jestem bardzo zaciekawiona losami bohaterów i jest mi przykro z powodu, ze muszę juz isc spać (jutro wczesna pobudka chociaż mam ferie :(), ale przeczytam jak tyko bede mogła. :D
OdpowiedzUsuńNadia
Dziękuję bardzo, miłych ferii.
UsuńMoje niestety już się skończyły.