sobota, 23 maja 2015

Rozdział 19

*Louis*

Obudziły mnie promienie słońca błądzące po mojej twarzy.
Przeciągnęłem się, ziewając szeroko.
Z radością odkryłem, że koło mnie leży mój chłopak.
Pochrapywał cicho, wtulając się w moją szyję, jednocześnie rozgrzewając mnie.
Pocałowałem go czule w czoło i przekręciłem się na drugi bok z zamiarem opuszczenia łóżka i zrobienia śniadania.
Nagle dotarł do mnie jego zachrypnięty, poranny głos.

-LouLou.. Zostań- mruknął

Złączyłem nasze usta w pocałunku i spojrzałem na jego perfekcyjną twarz.

-Miałem iść zrobić jedzenie, ale...wolę zostać tutaj, z tobą.
-Louis powiedz mi..-zaczął, a w oku zakręciła mu się łza
-Tak, kochanie?- ujął moją twarz w dłonie i złożył pocałunek na rozgrzanym policzku.
-Jak.. Jak to możliwe, że ktoś taki jak ja ma kogoś takiego jak ty?
-wiesz, że codziennie zadaję sobie to samo pytanie? Nie zasługuję na ciebie.
-Nieprawda! Jesteś najlepszym, co mi się w życiu przytrafiło.

Pocałowaliśmy się po raz kolejny tego dnia.
Po chwili czar prysł i pojawiły się wspomnienia wczorajszych wydarzeń.
Harry też chyba o tym pomyślał, bo zapytał:

-Lou, ale.. Co teraz?

Otarłem jego łzy i widząc smutną twarz momentalnie podjęłem decyzję.

-Wyprowadzimy się.. Co ty na to Hazz?

*Harry*

I co ja mam odpowiedzieć?
Niby jesteśmy razem, ale wspólne mieszkanie to już inny poziom.
Co ja mówię?!
Przecież my już mieszkamy razem.
A poza tym kochamy się z całego serca.
Nie mam żadnych zastrzeżeń.
Teraz mogę robić to, co chcę.
Spojrzałem na mojego chłopaka, upewniając się, czy propozycja jest aktualna.
Zetknąłem się z jego pytającym spojrzeniem.
Przepełnione było miłością i radością.
Poczułem jak łzy spływają po mojej twarzy, przez szyję, mocząc poduszkę.
Nie mógłbym być szczęśliwszy.

-Tak!

Objął mnie swoimi chydymi ramionami i przycisnął do siebie.
Wiedziałem, że tu jest moje miejsce.
Nasze ciała idealnie do siebie pasowały.
Jakby były dla siebie stworzone.

***

Po południu Louis zaczął szukać dla nas odpowiedniego mieszkania.
Miał pieniądze, a i mi nie brakowało oszczędności.
Rodzina nie utrzymywała z nim kontaktu, ale dbała o to, by miał jak żyć.
Dość szybko znaleźliśmy odpowiednią ofertę.
Domek był uroczy i niezbyt drogi, w sam raz.
Pozostało już tylko czekać do dnia wyprowadzki.

***

Obudziłem się bardzo podekscytowany.
Już dziś mieliśmy opuścić nasze miejsce zamieszkania i rozpocząć nowe życie.
Pocałowałem śpiącego jeszcze Louis'a i nie budząc go wyszedłem się ubrać.
Wybrałem czarne, obcisłe rurki, białą koszulkę i luźną, szarą bluzę.
Wróciłem, żeby obudzić ukochanego, ale on siedział już na kanapie, uśmiechając się szeroko.

***

Ciężarówka wywiozła nasze rzeczy, a my pojechaliśmy taksówką zaraz za nią.
Louis'owi trochę trudno było pożegnać się z domem, choć nie mieszkał w nim długo.
Mi nie sprawiło to problemu.
Nie byłem zbyt sentymentalny.


***

Rozpakowywaliśmy kolejne kartony z meblami.
W pewnym momencie zauważyłem jak mój chłopak łapie się za brzuch.
Chciałem zapytać co się dzieje, ale nie zdążyłem.
Osunął się bezwładnie na podłogę.
Mogłem zrobić tylko jedno.

***

Karetka przewiozła go do szpitala.
Gdy tylko mi pozwolili, poszedłem do niego na salę.
Leżał zupełnie pozbawiony sił.
Gdy mnie zobaczył, spuścił głowę.

-LouLou...Co jest?- pogłaskałem go po rozpalonych policzkach.

Spojrzał na mnie, a z oczu popłynęły mu łzy.

-Ha..Harry.. Ja nie powiedziałem c..ci wszystkiego.


_________________
Przepraszam, że nie wstawiłam wtedy, kiedy obiecałam, ale zaczęłam się dusić i miałam jechać na pogotowie.
Myślę, że rozumiecie.
A co do fanfiction...
Coraz bliżej końca..
Od kolejnego rozdziału będziemy wiedzieli, czego Louis nie powiedział Harremu.
Ogólnie teraz będzie dość ciekawie.
Najbardziej zaskakująca rzecz zdarzy się chyba w 28.
To co tam się wydarzy, to była taka spontaniczna decyzja i jestem ciekawa jak na to zareagujecie.
Podpowiem tylko, że Louis od początku ukrywał coś jeszcze.

Jeśli przeczytałeś, to skomentuj.


1 komentarz: