Rozdział 23
*Harry*
Zostało 8 dni...
Każdego z tych dni chciałem spełniać jakieś marzenie Louis'a.
Wiedziałem, co możemy dzisiaj robić.
Mój chłopak uwielbiał pływać.
Postanowiłem zaprosić go na basen.
Wstałem z łóżka, cmokając go przedtem w czoło.
W pośpiechu ubrałem się ciepło i wypiłem herbatę.
Wolałem nie tracić czasu na śniadanie.
Napisałem mu na kartce krótką wiadomość:
"Dzień dobry BooBear!
Wyszedłem tylko na chwilę.
Zaraz wracam kochanie.
Zjedz śniadanie, bo później wyjeżdżamy.
Twój Harreh xx"
Wyszedłem z domu, kierując się w stronę budynku aquaparku.
Lepiej kupić karnety wcześniej, żeby mieć zapewnione wejście.
*Louis*
Obudziłem się i przeciągnęłem, ziewając.
Natychmiast poczułem zimno.
Nie ogrzewało mnie ciało Harry'ego.
Otworzyłem oczy i rozejrzałem się dookoła.
To utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że mojego chłopaka tu nie ma.
Zacząłem panikować, ale wtedy zauważyłem leżącą na szafce białą kartkę.
Przeczytałem informację od Harry'ego i byłem już nieco spokojniejszy.
Zżerała mnie ciekawość, gdzie mnie zabiera.
Tak jak napisał, tak zrobiłem.
Zjadłem jajecznicę, wypiłem kakao i usiadłem znudzony na kanapie przed telewizorem.
Nigdy nie myślałem, że spotka mnie coś takiego.
Wiem, że umieram.
Wiem, że nie ma już dla mnie szans.
Mimo wszystko jestem szczęśliwy.
Dostałem o wiele więcej, niż na to zasłużyłem.
Mam kogoś, kto kocha mnie i moje wady.
Kogoś, kto akceptuje moją chorobę.
Kto mnie nie zostawi.
Nie tak jak matka.
Na wspomnienie rodzicielki zebrały mi się łzy w oczach.
Tak bardzo ją kochałem.
Zostawiła dla mnie ojca.
Wybrała mnie.
A jednak..
Kiedy dowiedziała się, że zostało mi tak mało czasu...
Odeszła.
Usłyszałem przekręcanie klucza w drzwiach i uśmiechnęłem się, wiedząc kto przyszedł.
*Harry*
Wszedłem do domu trzymając dwa bilety.
Odrazu po zauważeniu Lou, podbiegłem i złączyłem nasze usta w pocałunku, w międzyczasie przyciągając go do siebie.
-Harry!- ucieszył się
-Hej skarbie! Spójrz co mam!- pomachałem mu wejściówkami przed oczami.
Zaciekawiony wziął je do ręki i zaczął czytać.
Jego źrenice się rozszerzyły i dziękując znów przysunął się do mnie w uścisku.
***
Przebraliśmy się w kąpielówki i ruszyliśmy w górę po schodach, kierując się strzałkami z napisem 'pływalnia'.
Już po chwili do moich nozdrzy dotarł charakterystyczny zapach chloru.
Podeszliśmy do krawędzi basenu.
Wskoczyłem, zanurzając się całkowicie.
Wynurzyłem głowę i spojrzałem na mojego chłopaka.
Zdawał się być zmartwiony.
-Lou, co się stało?
-No bo... Harry, może będziemy się zachowywali jak znajomi? Ci wszyscy ludzie...
Rozumiałem o co mu chodzi.
-Ale czy ty tego chcesz?- zapytałem
-Wiesz, że nie, ale..- nie dałem mu dokończyć
Podałem mu rękę wciągając go do wody.
Chwyciłem jego twarz w dłonie i zacząłem gładzić policzki kciukami.
-Właśnie... Liczy się to, czego ty chcesz.
Pociàgnęłem jego twarz pod powierzchnię, jednocześnie sam się zanurzając.
Złożyłem w podwodnym pocałunku nasze wilgotne wargi.
Przygryzłem jego wargę prosząc o pozwolenie.
Już po chwili nasze języki walczyły ze sobą o dominację.
_______________
Przepraszam, że tak późno, ale jestem zajęta przygotowaniami do szpitala etc.
Jak zwykle proszę o komentarze.
xx
Przeczytałem informację od Harry'ego i byłem już nieco spokojniejszy.
Zżerała mnie ciekawość, gdzie mnie zabiera.
Tak jak napisał, tak zrobiłem.
Zjadłem jajecznicę, wypiłem kakao i usiadłem znudzony na kanapie przed telewizorem.
Nigdy nie myślałem, że spotka mnie coś takiego.
Wiem, że umieram.
Wiem, że nie ma już dla mnie szans.
Mimo wszystko jestem szczęśliwy.
Dostałem o wiele więcej, niż na to zasłużyłem.
Mam kogoś, kto kocha mnie i moje wady.
Kogoś, kto akceptuje moją chorobę.
Kto mnie nie zostawi.
Nie tak jak matka.
Na wspomnienie rodzicielki zebrały mi się łzy w oczach.
Tak bardzo ją kochałem.
Zostawiła dla mnie ojca.
Wybrała mnie.
A jednak..
Kiedy dowiedziała się, że zostało mi tak mało czasu...
Odeszła.
Usłyszałem przekręcanie klucza w drzwiach i uśmiechnęłem się, wiedząc kto przyszedł.
*Harry*
Wszedłem do domu trzymając dwa bilety.
Odrazu po zauważeniu Lou, podbiegłem i złączyłem nasze usta w pocałunku, w międzyczasie przyciągając go do siebie.
-Harry!- ucieszył się
-Hej skarbie! Spójrz co mam!- pomachałem mu wejściówkami przed oczami.
Zaciekawiony wziął je do ręki i zaczął czytać.
Jego źrenice się rozszerzyły i dziękując znów przysunął się do mnie w uścisku.
***
Przebraliśmy się w kąpielówki i ruszyliśmy w górę po schodach, kierując się strzałkami z napisem 'pływalnia'.
Już po chwili do moich nozdrzy dotarł charakterystyczny zapach chloru.
Podeszliśmy do krawędzi basenu.
Wskoczyłem, zanurzając się całkowicie.
Wynurzyłem głowę i spojrzałem na mojego chłopaka.
Zdawał się być zmartwiony.
-Lou, co się stało?
-No bo... Harry, może będziemy się zachowywali jak znajomi? Ci wszyscy ludzie...
Rozumiałem o co mu chodzi.
-Ale czy ty tego chcesz?- zapytałem
-Wiesz, że nie, ale..- nie dałem mu dokończyć
Podałem mu rękę wciągając go do wody.
Chwyciłem jego twarz w dłonie i zacząłem gładzić policzki kciukami.
-Właśnie... Liczy się to, czego ty chcesz.
Pociàgnęłem jego twarz pod powierzchnię, jednocześnie sam się zanurzając.
Złożyłem w podwodnym pocałunku nasze wilgotne wargi.
Przygryzłem jego wargę prosząc o pozwolenie.
Już po chwili nasze języki walczyły ze sobą o dominację.
_______________
Przepraszam, że tak późno, ale jestem zajęta przygotowaniami do szpitala etc.
Jak zwykle proszę o komentarze.
xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz